sobota, 12 listopada 2011
Poprzednim wpisem "zamknęłam" letni sezon. Ów wpis zamyka mojego bloga. To ostatni wpis na bloxie. Kolejnych spodziewać możecie się tutaj: http://warcianka.blogspot.com
Pozdrawiam i zapraszam...
wtorek, 08 listopada 2011
czas przyjemnie mi upłynął. Jak zwykle zresztą w towarzystwie mojej drużyny. Im częściej wyjeżdżam na różnorakie festiwale, im baczniej przyglądam się ludziom na nich bywającym, tym bardziej doceniam tych "moich". Dzieli nas całkiem sporo, bo zarówno różnice pokoleń, jak i poglądów politycznych czy religijnych, łączy zaś wspólna pasja i wzajemny szacunek ( wiem, brzmi patetycznie ). Jednak wspólna dysputa przy ognisku to nie lada gratka, bo skłania się zarówno ku nauce, jak i uciesze, a powodów do refleksji w niej też nie braknie. Obozowisko nasze uniknęło jakimś cudem inwazji turystów. Dzięki temu egzystowaliśmy w miarę spokojnie, nie przejmując się wścibskimi spojrzeniami w głąb namiotów. O, słodkie lenistwo: nie trzeba było strawy w kotle warzyć, kursu tkania krajek prowadzić, a i puszek po piwie (bezalkoholowym! ) w panice nie trza było upychać, gdzie się dało. Nowych drużynników wreszcie poznałam: Marta i Andrzej, sympatyczna para z okolic Wrześni. Mam nadzieję, że wytrzymają z nami do końca przyszłego sezonu... ;) Poza tym: dzięki dziewczynom z Ulfirdu nabyłam nieco wiedzy praktyczniej , zwłaszcza dzięki Monice, która zechciała się ze mną podzielić szczegółami swego rzemiosła. Również Monice zawdzięczam szczególne spotkanie w kobiecym gronie. Odzyskałam dzięki temu spokój ducha na dłuższy czas.
Z pewnością działo się jeszcze coś...ale chwilami jakby jednak z dala ode mnie. Zapatrzona w płomienie ogniska, myślami biegłam ku domowi. Nie widziałam męża od 4,5 miesiąca, mimo to zdecydowałam się na ten wyjazd, mijając się z nim niemal dosłownie w drzwiach. Nie, nie mam poczucia wyrzutów sumienia. Miłość do wczesnego średniowiecza jest na tyle silna, że jednak "ukradłam" te dwa dni z pobytu M. w Ojczyźnie na korzyść Grzybowa. Zwłaszcza, że od dawna chodzą słuchy, że to ostatni festiwal w tamtejszym grodzie w dotychczas znanej na formie. W zamian za ten "wybryk" odmówiłam sobie Ostrowa Lednickiego ( ostatnia impreza dla Warcian w tym sezonie ), by pobyć z rodziną.
czwartek, 22 września 2011
czyli o nowym nabytku mojej biblioteki.
Cytuję za serwisem Nauka w Polsce: " Kontekstowi archeologicznemu znalezisk skarbów wczesnośredniowiecznych z obszaru województwa wielkopolskiego poświęcona jest nowatorska praca autorstwa Małgorzaty i Mirosława Andrałojć, Patrycji Silskiej - archeologów i Piotra Szyngiery - inżyniera elektronika. Publikacja "Odkrycia skarbów wczesnośredniowiecznych z terenu Wielkopolski" ukazała się nakładem Wydawnictwa Poznańskiego. Autorzy podkreślają we wstępie, że nadeszła pora, by zweryfikować i uaktualnić dotychczas stosowane przez badaczy podstawowe źródło informacji o skarbach wczesnośredniowiecznych z terenów Polski. To seria inwentarzy wydana pół wieku temu pod tytułem "Polskie Skarby Wczesnośredniowieczne". Jedną z propozycji jest próba przyjrzenia się kontekstowi archeologicznemu odkrycia skarbów, mająca być uzupełnieniem konserwatorskich programów inwentaryzacji zabytków, głównie Archeologicznego Zdjęcia Polski." W wolnej chwili na pewno bliżej zapoznam się z tą publikacją. Zainteresowanych tematem zachęcam do lektury pozostałej części recenzji Szymona Zdziebłowskiego w serwisie, tutaj.
wtorek, 20 września 2011
Nie nowina, że Warcianie punktualnością nie grzeszą... Na imprezę koronacyjną przybyliśmy więc jako jedni z ostatnich - o ile nie faktycznie na szarym końcu. Dość niemrawo ( zaspani i zmęczeni tygodniem roboczym rodem z XXI wieku) udaliśmy się na wskazane przez Organizatorów miejsce, ażeby rozbić obozowisko. Emocji przy tym nie brakło, co spowodowane było między innymi...brakiem "śledzi" i faktem, że Mojmira nie wypiła jeszcze kawy, wobec czego słabo kojarzyła fakty. Co więcej, sąsiad z prawej okazał się typem o dość roszczeniowej postawie i awanturę wszczął, jakoby jeden z naszych namiotów stał zbyt blisko jego kramu. Sąsiedzi z lewej się nie awanturowali, za to... mówili po czesku. Byli hałaśliwi, "bezsenni", ale poza tym - całkiem uczynni ( podzielili się z nami swoim zapasem drewna, nosili nasze białogłowy na rękach i nauczyli Wilczana grać na rogu - chociaż nie wiem, czy w okolicach godziny czwartej nad ranem należy to rozpatrywać w charakterze przysługi... ). Spotkaliśmy zarówno starych dobrych znajomych ( z którymi z niejednego dzbana miód się piło ), jak i tych znanych nam dopiero od niedawna, choć jest nadzieja, że jeszcze nie raz przyjdzie nam wspólnie wojować i ucztować. Przy ognisku Warcian spotkałam się również z Piotrem Cybichowskim, a spotkanie to zaowocowało serią ciekawych fotografii. Kilka z nich zamieszczę przy okazji tego wpisu, na resztę - czekam z niecierpliwością, zaglądając do piotrowej galerii. Wieczorna uczta koronacyjna złożona z dań wielu - smakowała. Niestety,rozbawione towarzystwo szybko postrzegło przydatność militarną tychże...i w powietrzu aż świszczały w locie kurze gicze wespół z gzikiem i bigosem. Poza tym - epizody były różnorakie, program imprezy dopracowany, jadło zacne, organizatorzy - nader wyrozumiali. I jeśli zechcą nas jeszcze zaprosić ( ot, takie pobożne życzenie ), to z pewnością pojedziemy. A tu kilka obiecanych zdjęć autorstwa Piotra:
P.S. Dodam jeszcze, że Koronacja Królewska, o której w powyższym tekście mowa, odbyła się w Gnieźnie, w dniach 30-31 lipca 2011 roku.
środa, 13 lipca 2011
pod chorągwią Rycerskiej Stanicy czas spędziłam w minioną sobotę. Tak się jakoś poukładało, żeśmy z drużyną w Kaliszu stawić się nie mogli, na Ostrów Lednicki jedynie dwie osoby wydelegowali ( czy raczej: sami się delegowali, całe szczęście, nie zawodząc zacnych gospodarzy imprezy), a część z nas - w różnoraki sposób ze Stanicą powiązana - wzięła udział w pokazie podczas nowej historycznej imprezy w naszym rejonie. Festiwal poświęcony był osobie Marcina ze Sławska, a nade wszystko okolicznościom, towarzyszącym wyprawie owegoż na wojnę z Krzyżakami w 1410. Było zabawnie, żeby nie rzec: przekomicznie. I szczytem dowcipu wcale nie było to, że na wyjazd załapałam się dosłownie na niespełna godzinę przed... Ale w szczegóły wdawać się tu nie będę - kto był, ten wie... ;)
Jak widać na zdjęciach, jeśli chodzi o stroje - obowiązywał przekrój przez wszystkie epoki ( jak to Rafał stwierdził: "Łącznie z epoką gwiezdnych wojen..."). W przyszłym roku będzie lepiej, a już na pewno my się poprawimy. Generalnie - podobało mi się. Ale to już chyba tak jest, że w doskonałej kompanii czas zawsze dobrze płynie. Fragmenty imprezy można obejrzeć na stronie TV Konin, TU. Aby przyzwoitości stało się zadość, pragnę poinformować, że pierwsze dwa zdjęcia zapożyczyła sobie z galerii, znajdującej się TUTAJ.
środa, 29 czerwca 2011
Niniejszych chwalić będę. Oczywiście nie siebie, tylko Arctię, która zaprojektowała i wykonała dla mnie ekslibris. To cudeńko powstawało w przeciągu ostatniego miesiąca, Marzena przesyłała mi próbki, naniosła kilka poprawek... i oto mój znak własnościowy:
Pracując nad projektem, Arctia opierała się na moim zdjęciu sprzed dobrych 5 lat, czyli z czasów, kiedy byłam młoda i piękna, hehe:
Podobieństwo jest zauważalne, prawda? :) Dlaczego Rudej zachciało się ekslibrisu? A bo tak! Od zawsze podziwiałam, a odkąd poświęciłam im pracę licencjacką ( czyli 3 lata temu), urosło we mnie postanowienie, że kiedyś będę zdobić moje książki (a mam ich całkiem sporo) taką właśnie pieczątką. Zatem... skoro ekslibris już posiadam, pora na tatuaż. Też kiedyś sobie obiecałam. Arctii dziękuję serdecznie za pracę, jaką włożyła w ten mój "kaprys". Współpraca z Nią to wielka przyjemność... Tymczasem czekam niecierpliwie na przesyłkę.
P.S. Zostałam wczoraj "surowo" upomniana przez autorkę zdjęcia, moją kochaną Przyjaciółkę, Kasię. Niniejszym oświadczam, że myliłam się 5 lat temu, kiedy wrzeszczałam, żeby nie robiła mi zdjęć z zaskoczenia. I dziękuję za te foty...O! :*
wtorek, 28 czerwca 2011
do jakiego stopnia człowiek może się posypać w przeciągu zaledwie 2 lat. Wszystko, co spada na cię w takiej ilości i tak nagle nie może nie odcisnąć na tobie zauważalnego piętna. Czy ja naprawdę mam dopiero 28 lat? A to przecież jeszcze nie koniec... To nie jest wcale koniec.
środa, 22 czerwca 2011
W niedzielę wróciałam do XXI wieku upojona do nieprzytomności niezwykłym klimatem tego festiwalu. Chciałabym napisać coś więcej, ale ostatnimi czasy ciężko mi pozbierać myśli i ubrać je w słowa... Może następnym razem coś dopiszę? Póki co, wystarczyć muszą zdjęcia:
Było walecznie:
Widzowie i uczestnicy turnieju przed świątynią
Snorri walczący
Zdobywanie grodu
I nasz Hobbit na wieży...
Było sielankowo:
Dobiechna z Karolem przed chatą zasiedli...
Warcianie w trakcie leniwej dysputy
Warcianie przed chatą po raz kolejny, fot. Piotr Cybichowski
fot. Piotr Cybichowski
fot. Piotr Cybichowski
fot. Bogdan Walkiewicz
A i powodów do śmiechu nie brakło:
Warcianie i wczesnośredniowieczny ogór falliczny fot. Mojmira
Mojmir i krajkobłęd fot. (nie wiem kto, hehe)
"Mój ci on!", fot. M. Kasprzak
Tymek "za karę" pozuje z Sandrą, a wolałby zdjęcie z turystą ;) fot. Ktoś z Warcian :P
wtorek, 14 czerwca 2011
Pogoda dopisała, organizatorzy sympatyczni, życzliwi. Nas, Warcian - piątka zaledwie. Gromadkę wczesnych wzmocniła liczebnie obecność Ulfhirdu. Przyjemnie było. Wspomnienia mam ciepłe, przetykane słońcem, do łez rozbawione. Smakują kwasem chlebowym, piwną polewką z twarogiem, podpłomykami z miodem, kaszą gryczaną z suszonymi owocami...
Szaleństwo po wczesnośredniowiecznemu, foto zrobiła dwójka przesympatycznych Ludzi, których niestety nie znam z imienia, co nie przeszkadza mi Ich serdecznie pozdrowić!
Ciesząc się chwilą - z Dobiechną
Wojowie i białogłowy
Sielankowo: Snorri, ja w środku oraz Karol , fot. Dobiechna Przyłapana na kucharzeniu. Fot. Danuta Synkiewicz
Mojmira z Niestanką, fot. Karol
Mojmira z Mojmirem, fot. Karol
Rozprawiając z Dobiechną
I w głowie mi się nieco... "kolowrati" ( co niektórzy wiedzą, od czego).
sobota, 28 maja 2011
Zawodzie jawi mi się w coraz to ciekawszych barwach. Dzisiaj dowiedziałam się, że pewni zacni ludzie chcą towarzyszyć mnie i moim drużynnikom podczas czerwcowego Jarmarku...Mam nadzieję, że uda nam się wszystko pozałatwiać i niejeden dzban przy wieczornym ognisku wspólnie osuszymy, wesołą rozmową smutki wszelakie odpędzając... |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
ALTER EGO - CZYLI MOJMIRA NA CO DZIEŃ...
GALERIE
MOJE STRONY
~"O SOBIE SAMEJ"~
PODZIWIAM...
POEZJA SŁOWIAŃSKA
RÓŻNOŚCI
SŁAWA MUZYKOM:
WARCIANIE W SIECI
ZAGLĄDAM:
ZNAJOME DRUŻYNY:
![]() ![]() Music Playlist at MixPod.com | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||